5 rzeczy bez których nie umiem żyć

Z racji tego, że trochę rozłożyło mnie na łopatki to mam odrobinę więcej czasu, aby coś dla Was no i dla siebie napisać. Postanowiłam, że dzisiaj podejmę się każdego tematu, który wpadnie mi do głowy.
Oczywiście wpisy będą pojawiać się cyklicznie, ale myślę, że połączenie mnie, gorączki i nudy zaowocuje.
Zacznijmy!
♥ TELEFON ♥
Myślę, że wpada to w uzależnienie. Jestem ciągle pod telefonem i z telefonem. Tyczy to się przede wszystkim znajomych no i bloga. Takie moje małe centrum dowodzenia. Ma to swoje plusy i minusy. Cały czas walczę z tym, żeby zbyt wiele czasu nie poświęcać na Facebooka. Taka mała, wielka zmora. Telefon służy tez bardzo często do robienia zdjęć, planowania, notowania. Dziwnie bym się czuła bez niego. Nie wyszłabym bez telefonu z domu – trochę jak bez ręki.
♥ KAWA ♥
Chyba każdy to tutaj wie, że kawę kocham. Moja wielka miłość. Nie wyobrażam sobie bez niej życia bardziej niż bez telefonu. Poranny rytuał kawowy to już tradycja. Nie wypijając rano tego cudnego napoju jestem potem nie do życia. Uwielbiam każdy rodzaj, ale największy sentyment mam do latte. Jakoś tak wyszło.
♥ SPACERY ♥
Teraz siedząc trzeci dzień w domu nosi mnie, żeby wyjść, a wiem, że nie mogę. Życie bez spacerów to nie życie. Uwielbiam spacerować i każdego dnia poznawać świat na nowo. Nowe miejsca można znaleźć wszędzie. Fakt, że w Warszawie jest to trochę łatwiejsze. Spacery polecam każdemu. Świetna sprawa!
♥ BLOGOWANIE ♥
No kocham to i jeszcze raz kocham. A wiecie, że to kocham? Dobrze kończę już pisać głupoty. Blogowanie jest super! Nauczył mnie tylu cudownych rzeczy i dalej uczy i kształtuje ( Oho – mam pomysł na nowy wpis). Dzień bez pisania, przeglądania, komentowania to dzień stracony. Oczywiście nie jest tak, że muszę być codziennie przywiązana do bloga. Czasami taki dzień przerwy jest bardzo owocny – jednak potem jest tak, że cały czas myślę o nowych wpisach, o tym co mogę napisać. No cóż – takie już mamy życie.
♥ DOBRE JEDZENIE ♥
Kocham jeść. Uwielbiam jeść i próbować. Uwielbiam najbardziej na świecie kuchnię włoską. Pizze, makarony, wino. Jejku aż na samą myśl jest mi tak błogo i przyjemnie. Mam nadzieję, że w przyszłości dane mi będzie zwiedzić włoskie miasteczka i zasmakować w prawdziwej włoskiej kuchni od samego Pana Włocha, albo pani Włoszki. Na samą myśl ślinka mi cieknie. Już, koniec myślenia o jedzeniu. Stop.
Gdybym miała ustawiać te czynności na podium to byłoby chyba tak ( od pierwszego miejsca):
blogowanie, spacery, kawa, telefon, dobre jedzenie.
Jestem też ciekawa bez czego Wy nie umiecie żyć – i mowa tu o rzeczach, a nie ludziach – uprzedzając komentarze 🙂