Czego obawiam się przed studiami?

Na Facebooku i na Instagramie już jakiś czas temu pochwaliłam się moim powrotem na studia. Im bliżej października, tym bardziej czuję wewnętrzny niepokój i lekkie poddenerwowanie. Czego obawiam się przed studiami?

Na Facebooku i na Instagramie już jakiś czas temu pochwaliłam się moim powrotem na studia. Im bliżej października, tym bardziej czuję wewnętrzny niepokój i lekkie poddenerwowanie. Czego obawiam się przed studiami? 

Tym razem wybrałam opcję zaoczną, gdzie zjazdy odbywają się dwa razy w miesiącu (co dwa tygodnie) – w soboty i niedziele. Kierunek, jaki wybrałam to Dziennikarstwo i Nowe Media. Komunikacja multimedialna. Twórcy internetowi, social media i wideo w sieci. Czuję, że jest to wybór, którego nie będę żałowała, ale mimo to nadal trochę się “cykam”. No dobrze, ale czego obawiam się przed studiami? Poniżej same konkrety!

PS. Ten wpis powstał dlatego, że muszę to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, że znajdą się tutaj osoby, które zrozumieją. Z góry dziękuję! 🙂

Brak czasu

To jest dla mnie punkt numer jeden. Ogromnie obawiam się tego, że nie będę miała wolnego czasu. Pracuję na pełen etat, bloguję i jeszcze rozpoczynam kolejne studia. Jest to mój świadomy wybór, jednak wiem jak mało czasu mam teraz. To dla mnie pora na przeorganizowanie swojego życia i dostosowanie się do nowych warunków. Mam nadzieję, że dam radę!

Długi czas spędzony na uczelni

Gdy studiowałam dziennie na uczelni spędzałam maksymalnie 8 godzin. Teraz zajęcia będą odbywać się od godziny 8 do nawet godziny 21 (w przypadku zajęć dodatkowych). Do dla mnie pewna abstrakcja. Znając mnie to w plecaku lub w torbie będę przynosiła cały piknik, bo jestem niezłym głodomorem i gdy nie zjem regularnie wyłączam logiczne myślenie.

Boję się też tego, że nie utrzymam skupienia przez te wszystkie godziny. Mam nadzieję, że to tylko moja obawa i zaskoczę sama siebie tym, że potrafię.

Sesja i nauka

To wcale nie jest tak, że nie chcę się uczyć. Żeby zaraz nie wyszło, że jestem leniem. Ten punkt połączę z numerem jeden. Obawiam się tego, że nie będę miała po prostu czasu na naukę. Doby przecież nie wydłużę.

Drugim punktem jest sesja egzaminacyjna i kilka egzaminów dziennie. Na ten moment to również jakaś abstrakcja lub legenda z odległej krainy.

Ludzie

Przyznam szczerze, że poprzedniej uczelni nie wspominam pozytywnie, dlatego też nie piszę gdzie studiowałam. I o tyle, o ile współstudenci byli cudowni i genialni (zawsze też zdarzały się wyjątki), o tyle wspomnienia związane z kadrą nauczycielską nie były najlepsze (tutaj na szczęście też były wyjątki i kilka osób wspominam z uśmiechem i sentymentem).

Mam tylko jedną, małą nadzieję. A może dwie malutkie nadzieje. Uprzejmie proszę, aby trafiła mi się zgrana grupa bez zapędów do głupiej rywalizacji. Proszę też o ludzkich wykładowców, którzy nie powiedzą przy całej grupie, że jesteś osobą głupszą niż pogodynka w telewizji (zdarzenie autentyczne – taki tekst usłyszała moja znajoma z grupy ćwiczeniowej i byłam tego świadkiem).

PS. Pogodynki wcale nie są głupie!

Czego obawiam się przed studiami? Będzie dobrze!

Wiecie co Wam napiszę? Mimo tych czterech punktów ogromnie się cieszę, że w moim życiu rozpoczyna się nowy, ciekawy i ekscytujący etap. Ten kierunek wybrałam samodzielnie i świadomie. Wierzę, że będzie to przygoda i ogromna lekcja. Wierzę, że będzie dobrze!

 

Spodobało się i chcesz więcej? Przypominam, że znajdziesz mnie na Facebooku oraz na Instagramie.

A i jeszcze jedno. Jest taka fajna grupa: Rozwijam bloga. Są tam inni blogerzy, którzy uwielbiają to, co robią. Możesz śmiało do nas dołączyć 🙂

Przeczytaj również