Jak rozwinąć fanpage bez płatnej reklamy

Opublikowane przez admin w dniu

Ostatnio zasypaliście mnie pytaniami o Facebooka. Bardzo mnie to cieszy, bo to właśnie przyczyniło się do napisania tego wpisu. Jak rozwinąć fanpage organicznie? Jak rozwinąć fanpage bez płatnej reklamy? Co zrobić, żeby więcej osób zostało ze mną na Facebooku? Jak zaangażować i przyciągnąć innych?  Oświadczam,  że spisałam moje organiczne sposoby, które pomagają w rozwoju. Jeżeli jesteś ciekawy, jakie działania mogą pomóc, zostań ze mną dłużej i czytaj dalej.

Wszystko zaczyna się od pomysłu!

Oczywiste? Może i tak, ale… czy zakładając fanpage wiedziałeś, jak będzie wyglądał? Czy miałeś strategię? Czy wiedziałeś jakie wpisy będziesz tam umieszczał? Czy umieszczanie samych linków odsyłających do bloga to dobre rozwiązanie? Od razu odpowiem, że nie – nie jest to dobre rozwiązanie. Po pierwsze warto wiedzieć i mieć na uwadze fakt, że Facebook, jako portal społecznościowy miał na celu łączenie i angażowanie ludzi. W związku z tym nie lubi, gdy odsyłamy użytkowników na inne witryny. W sumie, to nie ma się co dziwić. Przecież sam chcesz, aby czytelnik u Ciebie na blogu został na jak najdłuższą chwilę. Trzeba to zrozumieć lub chociaż przyjąć do wiadomości i jakoś strawić.

Jeżeli piszę już o strategii to przyznaję, że  sama mam wiele do poprawienia w tej kwestii.  Oczywiście wiele się poprawiło.  Na początku wrzucałam fotki kawy (kolejne na Facebooku), czy puste posty odsyłające na bloga. Pamiętaj, tak nie robimy. Nie popełniaj moich błędów. No chyba, że bardzo chcesz. Nie zabraniam.

Tylko teraz pojawia się kolejne pytanie – dlaczego tak nie robimy? To, co nie wzbudza emocji jest dla nas obojętne. Jeżeli coś jest dla nas obojętne to pomijamy to. Po prostu brzydko pisząc – olewamy. Wstawiasz zdjęcie kawy? Dorzuć jakąś fajną historię. Uwielbiamy coś czuć – radość, smutek, nienawiść, gniew, szczęście. Wszystko jest lepsze od pustki, która rodzi obojętność.


Jak rozwinąć fanpage? Załóż go!

Jeżeli jeszcze myślisz, czy to dobry pomysł, to mówię stanowczo – załóż go. Jeżeli zastanawiasz się jak rozwinąć fanpage, który jeszcze nie istnieje, to musisz wiedzieć, że nie dowiesz się biernie czekając. Tak samo intensywnie  zastanawiałam się rok temu. Bałam się, co pomyślą inni. Co będzie, gdy dowiedzą się znajomi?  A co jeżeli nikt nie polubi tego, co robię? W najgorszym wypadku mogłabym go usunąć, zamknąć i zapomnieć.

Nie musisz wcale pokazywać go znajomym. Przyznam się, że to był mój jeden z większych błędów na początku. Podkreślę też, że to nie dlatego, że to moi znajomi i się wstydzę, czy coś. Dopiero, po kilkunastu miesiącach zrozumiałam, że chcę docierać tylko do mojej grupy docelowej, a puste,  niezaangażowane dusze wcale nie są mi potrzebne.  Dzisiaj wiem, że piszę dla osób, które jak ja blogują lub prowadzą swoje strony na Facebooku, czy Instagramie. I to jest tylko jeden z wielu elementów mojej grupy docelowej, która się zawęża. I to wcale nie jest złe. Dzięki temu wiem, o czym pisać i w jaki sposób. Bo łapanie wszystkich srok za ogon nie wychodzi najlepiej. Mogę to napisać, bo próbowałam i gucio z tego wyszło, i czułam się źle, niepewnie – jakoś tak dziko.

Zdjęcie w tle

O tym pisałam już tutaj. I to wcale nie jest reklama, ale gorąco zachęcam do przeczytania tego artykułu.  Nie rozumiem, czemu nie chcemy zadbać o to, co pojawia się od razu, gdy tylko odwiedzimy czyjś fanpage. Dlaczego nie chcemy zadbać chociaż o to, by cover photo pokazywało o czym piszemy, czym się zajmujemy i co da nam obserwowanie bloga lub strony (jeżeli działasz tylko na Facebooku). To nie musi być arcydzieło. Wystarczy prosta forma. Ale na miłość moją do blogowania! Podlinkuj się, opisz w dwóch zdaniach bloga i zachęć do odwiedzenia Ciebie poza Facebookiem.

Sama w moim facebookowym życiu popełniłam masę błędów. Jeden z nich to zdjęcie kwiatów jako zdjęcie w tle. Jak to ma zachęcić do polubienia fanpage’a? Wykluczam oczywiście ogrodników, biologów i florystów. Podsumowując:

  • Pokaż czym się zajmujesz, jaka jest tematyka Twojego bloga,  czy strony.
  • Wrzuć link do Twojego miejsca w sieci.
  • Zrezygnuj z obrazków, które są niejasne. Odrzuć kwiaty, zwierzątka, wzorki (oczywiście wyjątkiem jest fakt, że tematyka pokrywa się ze zdjęciem).

Publikuj regularnie

To kolejne bardzo trudne zadanie. Sama nie jestem zwolenniczką wprowadzania  automatyzacji na Facebooka, jeżeli mówimy o postach blogowych. Jak już pisałam pisanie bloga jest równoznaczne z emocjami. Emocje wywołują spontaniczne reakcje (tutaj spontaniczne posty). Wpisy, które są publikowane od serca, na bieżąco bardziej chwytają moje kawałki duszy. Czuję w nich autentyczność, zachętę, a nawet poczucie wspólnoty.

Doskonale wiem, jak trudno jest publikować codziennie. Jeżeli mowa o samej częstotliwości postowania to wiem, że u różnych osób sprawdza się co innego. U mnie najlepiej sprawdza się publikowanie co 2 dni, a nawet co 3 dni. Zdecydowanie odradzam wrzucanie postów kilka razy dziennie jeśli mało osób obserwuje Twój fanpage.  Testowałam to i efekty były marne. Dlaczego? Uważam, że co za dużo, to niezdrowo. Dosłownie. Lubię dać czas, aby nowa treść miała szansę dotrzeć do każdego czytelnika.

Z jednej strony publikując regularnie możemy dotrzeć do szerszego grona. Z drugiej natomiast publikując częściej powodujemy, że post otrzyma mniej reakcji. Jest to równoznaczne z mniejszym zaangażowaniem. Wiec co najbardziej się opłaca? Według mnie trzeba znaleźć złoty środek poprzez badanie co się sprawdza, a co nie za bardzo.  Warto zajrzeć w statystyki i przeanalizować jaka częstotliwość wpisów jest optymalna, które sprawdzają się najlepiej, a jakie są naszą małą porażką. Wróć! One nie są naszą małą porażką, tylko po prostu trzeba je poprawić lub zmienić. A jak chcesz to nawet możesz ich już nie publikować.

Liczy się jakość, czyli zadbaj o dobrą treść

Daj coś od siebie. Nie licz, że poprzez samo wrzucenie linka i napisania zapraszam na nowy wpis otrzymasz tysiąc polubień posta oraz strony. Daj chociażby emocje.  Ustaliliśmy już na początku, że emocje lubimy. Spraw, że się zasmucę, zdenerwuję. Spraw, że zacznę się śmiać lub chociaż myśleć o danym temacie. Potrafisz. Doskonale wiem, że umiesz.  Podziel się wiedzą. Powiedz mi jak efektywniej się uczyć, czytać książki, szukać okazji na tanie podróże.

Podziel się jakim sposobem na rozwiązanie problemu drugiej osoby. Piszesz bloga o gotowaniu? Daj mi poradę, jak robić to szybko i bez bałaganienia. Potrzebuję szybkiego przepisu, który sprawi, że po zrobieniu i zjedzeniu będę syta, szczęśliwa i nie będę musiała sprzątać. Blogujesz o kosmetykach? Opisz mi swoją historię, jak pokonałeś trądzik, jak sprawiłeś, że Twoje włosy lśnią. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Ogólnie lubimy odnajdować rozwiązania naszych problemów. Mnie to bierze i takie tytuły klikam. I może powiesz – dajesz się nabrać.  Pierwszy raz mogę. Kolejny nie za bardzo. Do czego zmierzam? Twoje treści muszą być dobre! Bo przecież kochasz blogować? Albo chociaż lubisz? Albo na tym zarabiasz, ale nie chcesz wciskać ludziom kitu. Chcesz dać coś od siebie. Prawda?

Zachęć do działania.

Jak to zrobić? Ale jestem nudna w tym wpisie. Emocje! Po pierwsze daj emocje. Dalej już nie będę poruszała tego tematu (chyba). Cała sprawa została opisana punkt wyżej dlatego w tym akapicie o tym, czego robić nie wolno. A raczej o tym, co może wpłynąć na zasięg.

  • Nie pisz “Daj komentarz, Skomentuj, Daj polubienie, Udostępnij” – Facebook nie lubi sztucznego nabijania ruchu,
  • Ogranicz posty A czy B – zauważyłeś, że zniknęły z Facebooka? Komentarz, który składa się z jednej litery, jednego wyrazu mogą zostać potraktowane jako SPAM.
  • Ogranicz wrzucanie linków w komentarzach i nie działaj jak maszyna – wszystko rozsądnie i z umiarem.

Nie zapraszaj znajomych do polubienia!

Jak rozwinąć fanpage? Zaproszę znajomych! Wszystkich! Oni zaproszą swoich znajomych i osiągnę sukces! To jest to! Ale czy na pewno? Już odpowiadam na pytanie. Nie popełniaj mojego błędu. Nie zapraszaj znajomych! Staną się oni martwą duszą, która nie będzie reagowała na posty. Staną się martwą armią, która o Tobie zapomni. I wcale nie miej im tego za złe. Przecież to, że ktoś jest Twoim znajomym nie oznacza tego, że pragnie Cię czytać. I nawet jeżeli kliknie polubienie strony, to odbije się to na Tobie dużą czkawką w przyszłości. Przez co? Brak reakcji to brak zasięgów. Brak zasięgów to brak reakcji. Takie śmieszne koło. Brak reakcji i zasięgów powoduje, że nie docierasz do nowych osób, które mogłyby być zainteresowane treścią.

Zaproś do polubienia tylko zainteresowanych

Zapraszasz znajomych? Zaproś tych, którzy mogą być zainteresowani Twoją treścią. Korzystaj z opcji “Zaproś do polubienia strony” tylko dla osób, które wcześniej polubiły Twój wpis. To spowoduje, że dołączą do Ciebie osoby, które są zainteresowane tym, co robisz. Jest też ogromna szansa, że będą aktywne i zostaną na dłużej nie tylko jako martwy i sztuczny twór. Każda aktywna dusza jest na wagę złota. No dobra, trochę przesadziłam. Nie będę już porównywała rozwoju fanpage’a do sztabek złota i bogactwa. Obiecuję.

Dołącz do grup na Facebooku i bądź aktywny

Jak dobrze wiesz na Facebooku jest wiele interesujących grup. Od tych po blogowe grupy wsparcia jak moja, po grupy tematyczne ściśle związane z tematem o którym piszesz. Dołącz do nich i bądź aktywny. Tam, gdzie możesz wrzuć link (pamiętaj, aby zachować przy tym zdrowy rozsądek). Osobiście lubię też udzielać się w dyskusjach (jak Pan Czas pozwoli). Często sprawia to, że ktoś sprawdzi mój profil osobisty przez co zostanie przekierowany na fanpage bloga. I wcale nikogo nie zmuszam do klikania i nie spamuję. Tak to jakoś wychodzi i jest fajnie.

Jak rozwinąć fanpage? Napiszę jeszcze, jak tego nie robić. Pamiętam moje początki i pierwsze 100 polubień. Są tez takie złe grupy – wymiana polubień między sobą. Bawiłam się tak może ze 2 – 3 tygodnie. Efekty były opłakane, a w zamian miałam polubione strony nagrobków. Boże kim ja byłam? Tak nie robimy! Nigdy! Przyznaję się do tego, aby ostrzec i pokazać, że te błędy nie mogą zostać przez Ciebie powtórzone. Doznałeś szoku lub ataku śmiechu? Teraz daję Ci chwilę, abyś parsknął śmiechem lub spojrzał z politowaniem. Daję chwilę na uspokojenie siebie i emocji. Nie musisz dziękować.

 

Cierpliwość to klucz do sukcesu i spokoju

Nie od razu Kraków zbudowano. Nie od razu zbudujesz zasięgi na kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy. W jeden dzień nie zbudujesz ogromnego fanpage’a. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Wszystko wymaga pracy, zaangażowania, ciągłej nauki i analizowania. I wiesz co Ci napiszę? Lubię taką formę nauki, lubię potem widzieć rezultaty i lubię się tym bawić i eksperymentować. Mam nadzieję, że Ty również to polubisz.

Może konkurs?

Sama nie jestem fanką konkursów na Facebooku, ale przedstawiam to jako alternatywę. Sam zdecyduj, czy chcesz zorganizować coś u siebie. Pamiętaj tylko, aby nie było to losowanie. Nie możesz zmuszać innych do udostępnienia wpisu, czy do oznaczenia innych osób. To wszystko jest niezgodne z regulaminem Facebooka. A regulaminu łamać nie chcemy, bo nie chcemy, aby Facebook zamknął nam stronę. Grajmy fair play.

Zastanów się też, czy takie posunięcie się opłaca. Czy Twoim celem jest przyciągnięcie konkursowiczów, czy chcesz nagrodzić czytelników.  Wszystko musi już rozegrać się w Twojej głowie.

Sprawdź, co u innych

Zobacz w jaki sposób działają inne osoby. Zastanów się, które profile najbardziej się Tobie podobają. Zaobserwuj co sprawia, że przyciągają Twoją uwagę i powodują, że chcesz się tam zatrzymać na dłużej. Zrób notatki wyciągnij wnioski. Które elementy mógłbyś zastosować u siebie? Które mogą się sprawdzić? Co możesz poprawić?

Żeby nie było tak pracowicie i pesymistycznie to… pochwal się za to, co dobre! Nagradzaj się i ciesz się, że jest w porządku, a nawet jeszcze lepiej.  To też jest potrzebne.

Nie panikuj 

Nigdy nie jest tak, że zmiany na Facebooku wprowadzane są natychmiast. Nigdy tak nie było. To, że Mark Zuckerberg opublikował wpis dotyczący zmian w zasięgach, to nie znaczy, że nastąpią one tego samego dnia. Polecam Wam świetną prelekcję dostępną tutaj (zaczyna się od około 1 h 15 min).  Tam znajdziecie więcej na temat samych zasięgów. Co na nie wpływa i jak działać, aby je poprawić. Temat tej ostatniej paniki jest trochę wymówką. Wymówką, że nic nie działa, nie przybywa mi polubień i to wina Facebooka. Ja przecież wszystko robię dobrze! Nie lubię zwalać winy na innych.  Wiem, że wszystko, co robię wymaga ogromu pracy i staram się nie narzekać (w 98%).  Algorytmy będą się zmieniały i nasze jojczenie nic na to nie pomoże. Jestem za tym, aby zakasać rękawy, ścisnąć zęby i nie wysuwać zbyt pochopnych wniosków. Trzeba działać, testować, analizować i wyciągać wnioski.

Jak rozwinąć fanpage?

Może zabrzmi to brutalnie, ale musisz wiedzieć, że nic samo nie przyjdzie. Trzeba naprawdę wielkiego nakładu pracy, aby iść do przodu. Polubienia nie spadną z nieba, ot tak. Z doświadczenia wiem jak ciężko stawia się pierwsze kroki. Wiem, jak ciężko zachować jest uwagę odbiorcy.  I wiesz co jeszcze jest ważne? Abyś w tym dążeniu do zbudowania wielkiego Imperium nie zapomniał po co to robisz i kim jesteś. Nie zapomnij, że blogujesz, bo to także kochasz lub chociaż lubisz (nawet jeżeli to Twoja praca). Nie zapomnij, że to nie liczby są wyznacznikiem tego kim jesteś Ty i Twój Blog. Nie pozwól, aby ta ciągła pogoń za wzrostem polubień przysłoniła całą zabawę lub romans z pisaniem. Bo nie masz wpływu na wszystko. Czasami potrzeba szczęścia, albo tego czegoś – tego, co możesz nam zaoferować niezależnie od liczb.

 

 

Wow! Chciałam tylko dodać od siebie, że to mój najdłuższy wpis tutaj. Jestem tak bardzo dumna i szczęśliwa,  że się udało. Jak rozwinąć fanpage to coś, co powstało dla Was i w odpowiedzi na Wasze potrzeby. Jeżeli macie swoje pomysły i metody to komentujcie i dyskutujcie. To znaczy dyskutujmy 🙂

 

Kategorie: FACEBOOK