O moich przygotowaniach na studia

Musisz mi wybaczyć! Proszę Cię o przebaczenia! Jestem pewna, że jesteś w stanie przyjąć moje przeprosiny. Ale, że o co chodzi? Wraz z upływającym czasem i razem z wszystkimi zmianami, które zachodzą w moim życiu ten blog także przechodzi taką mini metamorfozę. Kolejną małą zmianą jest pisanie o tematyce związanej ze studiami. Bo w końcu to teraz będzie znaczący kawałek mojego życia. Dzisiaj o moich przygotowaniach na studia. O tym, jak zamierzam pogodzić naukę z pracą na etacie i blogowaniem

O moich przygotowaniach na studia

O moich obawach związanych ze studiowaniem mogliście przeczytać już tutaj. Nie ma tego wiele, ale zawsze coś się znajdzie. Oczywiście największą obawą jest brak czasu na cokolwiek innego niż praca i nauka. Sama decyzja o powrocie do studiowania była bardzo przemyślana. Przeanalizowałam wszystkie za i przeciw. A skoro wyszło więcej plusów, to jestem w tym dziwnym momencie życia, jakim jest stresowanie się przed tym, co nowe.

Zdecydowałam się dzisiaj przekazać kilka słów o moich przygotowaniach na studia, bo wiem, że wielu z Was jest w podobnym życiowym punkcie. Wiem, że sporo osóbek, które mnie czytają myślą również o powrocie do edukacji i boją się tego samego, czego boję się ja. Po prostu boimy się zajechania ze zmęczenia, albo boimy się porzucenia naszego hobby ze względu na brak czasu.

Doskonale wiesz o co mi chodzi, prawda? Poniżej krótka, szybka lista kroków, które dzielnie realizuję i będę realizować, aby dać radę i mieć również czas na życie.

Opracowanie planu działania i automatyzacja

Skupiłam się nad najważniejszymi punktami związanymi z moim życiem osobistym, zawodowym oraz z blogiem. Wiadome jest to, że pracy zawalać nie można i nie wypada. Każdego dnia pracuję po 8 godzin. Do tego doliczam dwie godziny na dojazd (po godzinie w każdą stronę). Oznacza to, że z doby zostaje mi jeszcze 14 godzin do rozdysponowania!

Dodatkowo cały czas biorę udział w swoim indywidualnym wyzwaniu, jakim jest wykonanie 10 tysięcy kroków dziennie. Zajmuje to około 1-2 godzin dziennie. Oczywiście jestem cwaną bestią i wliczam w to także zrobienie zakupów, ogarnięcie spraw na mieście, czy spotkania ze znajomymi.

Co to oznacza. Pozostało mi 12 godzin. Odejmuję około 7 godzin na sen.

Na samego bloga poświęcam około 2 godzin dziennie. Osobiście nienawidzę pisać nowych wpisów po całym dniu i po pracy, bo mój mózg jest trochę więcej niż zmęczony. Ten czas poświęcam na interakcje z innymi osobami, pracę nad szczegółami technicznymi, czy na planowanie.

Pozostały czas to moment na odpoczynek. Na studiach będę musiała jeszcze wyodrębnić czas na naukę i zamierzam trochę minut odjąć od czasu związanego ze blogowaniem i z odpoczynkiem. Do tego z 3 wolnych weekendów w miesiącu zrobi się jeden wolny weekend. Jezusie! ale to skomplikowane! Do czego zmierzam?

Gdy myślałam o moich przygotowaniach na studia wypisałam wszystkie kanały, gdzie się udzielam. Obecnie najważniejszy jest blog, profil na Instagramie oraz na Facebooku.

Dlatego też mój urlop zaplanowałam na wrzesień. Pierwszy tydzień był tygodniem na stworzenie wpisów, a drugi na zrobienie zdjęć i na odcięcie się od laptopa.

Tutaj dodam, że plany się pokrzyżowały, bo czasu na zdjęcia nie było, a potem się rozchorowałam. to tylko dowodzi, że zawsze warto mieć plan B. I w takim wypadku czas na zdjęcia będzie w drugą niedzielę października.

Przygotowanie wpisów, zdjęć i publikacji

Przygotowałam wpisy, które mogę w dowolnym momencie publikować. Dzięki temu nie będę potrzebowała czasu na tworzenie. Oczywiście jestem pewna tego, że w międzyczasie napiszę coś na świeżo. Coś, tematycznego i takiego na już. Wiem, że w grudniu będę miała miesiąc przerwy, w której będę mogła znowu napisać kolejne posty i mieć je zapisane na zapas. To dla mnie jedyne rozwiązanie.

Dodatkowo docelowo mam takie małe marzenie, by wrzucać dwa zdjęcia dziennie na Instagramie. Wiem, że w moim przypadku to najlepszy model i sprawdza się najfajniej. W związku z tym intensywnie pracujemy nad sesjami, które wykorzystamy w najbliższym czasie.

Największy problem mam z Facebookiem, bo nie umiem zaplanować treści, która miałaby się tam pojawić. Obecnie rozmyślam nad dniami tematycznymi, ale o tym napiszę jak tylko coś mi zaświta w głowie. Zmiany zapewne pojawią się od 1 października.

Zarządzanie budżetem

To dla mnie ważny, chociaż może już nie blogowy punkt. Zanim zapisałam się na studia kilka razy przeliczyłam budżet. A wiecie co? Może to jednak jest również związane z blogiem? Musiałam być pewna i chciałam być pewna, że studiowanie nie zaburzy moich finansów. Dlatego tak bardzo lubię oszczędzać!

Dlaczego finanse są związane z blogiem? Bo to także moja mała inwestycja. Płacę za hosting i domenę, czasami bawię się w reklamy na Facebooku (bez tego da się żyć, więc to najmniejszy problem), inwestuję w kursy, dodatki, książki i sprzęty. Wszystko trzeba pogodzić. I myślę, że mi się to udało. A jak skończę te studia to napiszę, że po prostu się udało 🙂

O moich przygotowaniach na studia

Przyznaję szczerze, że ogromne zmiany mnie czekają. Czeka mnie wyzwanie związane z przeorganizowaniem swojego życia. Jeżeli to wszystko, co wypisałam powyżej wypali to będzie bosko! Podsumowanie jest jedno i krótkie. Bo pewnie myślicie po co to wszystko? Ten wolny czas, który mi zostanie na blogowanie chcę poświęcić w 100 % Wam, czyli moim odbiorcom. Chcę budować nadal przyjazne miejsce, gdzie będziecie z chęcią powracać. I naprawdę mam ogromną nadzieję, że się uda.O moich przygotowaniach na studia mogłabym jeszcze pisać, pisać i się nie dopisać, ale przecież nie musi to być jeden wpis.

Także do napisania moi drodzy! A jeżeli również wracacie na studia, to trzymam za Was kciuki!

 

Spodobało się i chcesz więcej? Przypominam, że znajdziesz mnie na Facebooku oraz na Instagramie.

A i jeszcze jedno. Jest taka fajna grupa: Rozwijam bloga. Są tam inni blogerzy, którzy uwielbiają to, co robią. Możesz śmiało do nas dołączyć 🙂