Zaczynamy BLOGMAS

Nie wierzę, że już mamy grudzień. Pamiętam jak spisywałam wszystkie postanowienia noworoczne, a już za 30 dni będę mogła spokojnie napisać o tym, co się udało i co nie wyszło ( z naciskiem na “nie wyszło”). Nie wierzę, że już niedługo będziemy obchodzić kolejne Boże Narodzenie i nie wierzę, że zaraz rozpocznie się zima i znowu nie zdecyduję się na pierwszy raz z łyżwami. No po prostu nie wierzę. Dobrze, dobrze już kończę. Dzisiejszy wpis nie miał być o tym w co wierzę, w czym pokładam nadzieję, a o BLOGMAS.

BLOGMAS jako mój kalendarz adwentowy

Długo myślałam o tym, czy “bawić się” w to całe BLOGMAS” u siebie. Nie należę do tych osób, które będą Wam codziennie polecały kosmetyki, zabiegi, czy też standardowe prezenty. Nie będę też na blogu pokazywała jak robię pierniczki, bo tego po prostu nie umiem. Wolne rozpocznę dopiero 24 grudnia i nie będę miała czasu na pichcenie, czy sprzątanie (nad tym akurat nie rozpaczam).

Nie oznacza to jednak, że zrezygnuję z tego, co związane z lifestylem. Bardzo możliwe, że za dwa tygodnie ugotuję Wam karpia w najgorszej postaci, albo zrobię bombkę udowadniając swój brak talentu manualnego. Przecież wiecie jak to bywa z kobietami.

W tym roku chcę, aby było przede wszystkim “blogowo“. Znajdziecie wiele interakcji, porad, czy kilka moich małych prezentów dla Was. To ogromne wyzwanie. Będę starała się każdego dnia dzielić się z Wami tym także na INSTAGRAMIE (tutaj jak zwykle będzie bardziej osobiście), czy FACEBOOKU.

Ogromne wyzwanie

Jak czytacie przychodzę do Was dopiero w sobotę, czyli 2 grudnia. Ostatnie tygodnie były dla mnie dość specyficzne i nie wiem, kiedy stały się już historią. Blogowanie po prostu musiało poczekać. Nie chcę też obiecywać, że posty będą każdego dnia.

W tajemnicy szepnę, że cała inicjatywa to także forma pomocy w powrocie do regularnego pisania. Pod nazwą BLOGMAS kryje się też próba własnego charakteru i kreatywności.

Nie ukrywam, że to dla mnie ogromne wyzwanie logistyczne. Chcę, aby była powstała jedna, spójna całość z tekstami do których będzie można powrócić nawet za kilka miesięcy. Po prostu mam nadzieję, że spodoba się moja forma i że chociaż jeden wpis w przyszłości komukolwiek się przyda.

Na koniec mam bardzo ważne pytanie, a mianowicie kto z Was organizuje BLOGMAS u siebie? Każda informacja będzie na wagę złotych lampek na choince. Także no – do jutra (mam nadzieję)!